Chmury - kurtyna nieba. Fotografie Mecenasa Stanisława Kłysa

Teresa Grzybkowska, prof. dr hab., Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie (Warszawa)
e.Palestra 2017, poz. 15/F
A+ A-
 

 

e.Palestra 2017, poz. 15/F

[data publikacji: 15.12.2017]

 

Teresa Grzybkowska

 

Chmury – kurtyna nieba

Fotografie Mecenasa Stanisława Kłysa

 

Bardzo lubię obcować z tymi pejzażami w których odnajduję niezwykłą wrażliwość, zachwyt artysty nad pięknem polskiej ziemi. Powracają wówczas moje osobiste przeżycia i wzruszenia tym krajobrazem, który całe życie po wielekroć oglądałem. Sam wiele fotografowałem ale bardzo rzadko samodzielny pejzaż, jak teraz widzę, zrobił to za mnie mój Przyjaciel Mecenas Stanisław Kłys. Oczywiście, patrząc na te dalekie krajobrazy nie sposób nie przypomnieć sobie obrazów Stanisławskiego, Ruszczyca, Kamockiego wreszcie Rodzińskiego. Jednak fotografia ujawnia nieco inne spojrzenie. Fotografia rejestruje naszą spontaniczność zatrzymuje chwile, intymne myśli i nastroje. Malarstwo jest innym punktem widzenia, tu przeważnie refleksja ujarzmia spontaniczność – notował w jednym ze swych kajetów w marcu 2013 roku niezapomniany Profesor Zdzisław Żygulski jun., światowej sławy historyk sztuki, znawca i badacz dawnej broni i dawnego malarstwa. A jak bardzo wiedza i znawstwo tak odległych dziedzin przynoszą owoce, dowodzą stale aktualne książki i rozprawy Profesora, a zwłaszcza mistrzowska analiza obrazu Leonarda da Vinci Dama z gronostajem z Krakowskiego Muzeum Książąt Czartoryskich. Jak bardzo ten niezwykły Człowiek i Uczony cenił prace swego Przyjaciela, dowodzi fakt znalezienia się kilku pejzażowych fotografii na ścianie pokoju, w którym pracował.

Mecenas Stanisław Kłys należy do tej niewielkiej grupy ludzi wyróżnionych przez Stwórcę licznymi talentami, z powodzeniem realizowanymi, co zapewnia szerokie horyzonty w spojrzeniu na świat.

Mecenas jest wybitnym, utalentowanym prawnikiem, zasłużonym działalnością społeczną m.in. na rzecz Akademii Muzycznej w Krakowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego. W czasie stanu wojennego podejmował bezinteresowną obronę, przed okrutnym prawem, słabych i bezbronnych. Za swoje zasługi zawodowe został w 2016 roku uhonorowany Wielką Odznaką Adwokatura Zasłużonym.

Jego pasje artystyczne sięgają w głąb świata sztuki. Mecenas jest pasjonatem i znawcą muzyki, zwłaszcza organowej (przyjacielem wybitnego, światowej klasy organisty Andrzeja Białko), nieocenionym organizatorem życia muzycznego oraz intelektualno-artystycznego w Klubie Adwokackim Imienia Mecenas Ruth Buczyńskiej przy ulicy Sławkowskiej 1. Występują tam znani uczeni i sławni soliści – wielu wybitych artystów debiutowało w tym Klubie. Mecenas jest twórcą corocznie, już od 7 lat, prowadzonych w Krakowie Ogólnopolskich Dni Kultury Adwokatury, odznaczających się znakomitym poziomem artystycznym, zawsze zakończonych występem Piwnicy Pod Baranami, będącej symbolem nie tylko krakowskiej wolnej myśli.

Mecenas jest wielbicielem przyrody – leśne i łąkowe rośliny i ptaki wita imionami nadanymi im przez naukę. Zna też znakomicie polską poezję renesansową, wielbi Pana Psalmami, lubi swoją pamięcią tych wierszy i Psalmów dzielić się z towarzyszami spacerów. Jest człowiekiem w pełni tego słowa znaczeniu, wrażliwym na piękno świata przyrody i świata szeroko rozumianej sztuki.

Żyjemy w czasach, gdzie wszystko ulega próbie skrajnego uproszczenia w nieskończoność, czego nie można czynić bezkarnie, bo świat jest rzeczywistością skrajnie złożoną i jeśli próbujemy go opisywać to problem polega na tym, na ile możemy to czynić – mówi Mecenas Stanisław Kłys w wywiadzie nagranym w 2016 roku przez telewizję krakowską.

Na pewno jednym z takich sposobów opisywania własnego świata Mecenasa, obok muzyki, jest fotografia. Powstały zdjęcia z dalekich podróży do Argentyny, Stanów Zjednoczonych, fotografie przyjaciół, towarzyszy przyrodniczych wypraw, ale też stojących samotne cerkwi, kościołów w Bieszczadach na Podolu i Ukrainie. Podzielam opinię Profesora Żygulskiego, który najgłębsze wartości artystyczne fotografii Mecenasa odnajdywał w rozległych pejzażach różnych pór roku. Profesor bardzo lubił i cenił te prace ukazujące łąki pełne traw, ziół i kwiatów, jesienne lasy, pejzaże górskie otwarte na dalekie perspektywy zamknięte niebem z wyrazistymi obłokami.

Myśli zatrzymują się zwłaszcza przy fotografiach chmur, otwierając możliwości głębszej refleksji. Na ziemi stale coś nas ogranicza, płoty, budowle, drogi, ludzie, zwierzęta. Natomiast niebo jest bez granic, stanowi przestrzeń niczym nieograniczonej wolności, jest symbolem wolności duchowej. Chmury to zjawisko realnie istniejące, sprawdzalne meteorologicznym pomiarem i zapisem, a jednocześnie w pewien sposób ponadczasowe. Chmury stanowią kurtynę nieba, za nimi rozciąga się niewyobrażalny wszechświat ze swoimi galaktykami, czarną energią i czarną materią, powstałymi przed miliardami lat – kosmos trudny do pojęcia, choć coraz bardziej poznawany przez uczonych.

Chmury mają swoją wielką moc niwelowania czasu, podobnie jak oceany. Stojąc nad brzegiem morza z niebem nad głową, możemy odczuć zanikanie Czasu. Podobne obłoki płynęły po niebie w starożytności, w średniowieczu i teraz nad naszymi głowami. Chmury i niebo zawsze łączyły człowieka z wszechświatem-kosmosem, co najsilniej odczuwamy, patrząc z wnętrza samolotu na morze chmur pod nami.

Chmury w malarstwie mają długą tradycję. Pejzaże, w których chmury spełniały istotną rolę, powstawały w pracowniach malarzy holenderskich w XVII wieku. Wówczas nastrojowe obrazy pełne melancholijnego realizmu, oddające miłość do rodzinnej ziemi, tworzył wielki Jacob Ruisdael. Miał swoich późniejszych kontynuatorów, zwłaszcza w osobie Johna Constable, angielskiego romantyka pejzażu, uznanego za jednego z najlepszych malarzy tego gatunku w XIX wieku. Constable doskonale ukazywał zjawiska przyrody, uznając, że natura jest dynamiczna i zmienna, w nieustannym ruchu. Każdy dzień, każda chwila jest niepowtarzalna, nieustanie zmienia się kształt chmur, światło, blask trawy, układ drzew, wiatr, wilgoć. Constable malował w plenerze. Kiedy studiował konkretny motyw, notował daty dzienne, godziny, pogodę – zwłaszcza sporządzał skrupulatne notatki dotyczące chmur. Swoje obrazy kończył malować w pracowni, niebawem podobnie czynili twórcy pierwszych fotografii, wywołując je w pracowniach – ciemniach. W Londyńskiej Tate Gallery (od 2000 r. nazwanej Tate Britan) można podziwiać serię fascynujących obrazów Constable’a, ukazujących same chmury. Obrazy powstały po śmierci kochanej narzeczonej, której ducha zdawał się odnajdywać w delikatnych, skłębionych obłokach. Na odwrocie obrazu notował daty, godziny, pogodę, jakby rejestrował spotkania z duchem ukochanej.

Chmury mają swoją historię w fotografii i współczesnych, stale gotowych do działania rejestratorów zjawisk na niebie. W Polsce wspaniale fotografie chmur tworzył Tadeusz Sumiński, nazwany przez Jerzego Lewczyńskiego „badaczem rysunku chmur i geometrii nieba”. Jego prace przypominają dzieła Jana Bułhaka i Anselma Adamsa, zmarłego w 1984 roku w wieku 82 lat, amerykańskiego fotografa, z wykształcenia pianisty, twórcy wspaniałych fotografii chmur i parków narodowych. Na pograniczu fotografii i nauki działa Camille Seaman, znana jako łowczyni burz i niezwykłych zjawisk na niebie. Większość współczesnych fotografów posługuje się aparatami cyfrowymi.

Swoje fotografie Mecenas wykonuje aparatem analogowym, więc każde ujęcie jest ostateczne. Wysoka klasa aparatu ma dla Niego ogromne znaczenie, jest jego orężem w pracy artystycznej. Nie ułatwia sobie zadania cyfrą, która pozwala na natychmiastowe sprawdzenie i następną próbę. Mecenas przykłada wielką wagę do jakości samego sprzętu fotograficznego.

Fotografie chmur Mecenasa Kłysa cechuje poetyckość odczucia metafizycznego zachwytu nad dziejącymi się na niebie zjawiskami. Mecenas fotografuje wędrówkę chmur na niebie nad Lubelszczyzną, Kielecczyzną, Małopolską Wschodnią, Mołdawią. Chmury są bezpaństwowe, należą do wspólnego dla całego świata, nieoznaczonego granicami obszaru kopuły nieba nad naszymi głowami. Lech Majewski chmury do swojego sławnego filmu Młyn i Krzyż odnalazł w Nowej Zelandii. Skłębione, wielkie, ciemne, dramatyczne – stanowią doskonałą oprawę dla tak przekształconego filmowo obrazu Drogi na Golgotę Piotra Breughla z Kunsthistorisches Museum w Wiedniu.

Chmury utrwalone przez Mecenasa Kłysa, w większym stopniu niż pozostałe fotografie, wyrażają duchową i artystyczną formację ich twórcy, odzwierciedlają Jego artystyczną osobowość. Codziennie słuchając muzyki, poddaje się mocy talentu kompozytora, fotografując – sam staje się artystą. Obrazy chmur są bogate i różnorodne. Na jednej fotografii trzy czwarte przestrzeni zajmują chmury zmniejszające swoją „wagę” w miarę zbliżana się do horyzontu, nagle zawisły nad wąskim skrawkiem ziemi – żółtych łanów, kopulastych drzew, pociemniałych zbóż, prowadzącej w dal drogi. Na innym zdjęciu Jasność Nieba i Czerń Ziemi, mimo pasm białego śniegu na wzgórzach, stają się niemal symboliczne.

Oglądamy też spotkanie ziemi z niebem, chmury niespodziewanie dotykają górskiej drogi. Gdyby na tej krawędzi świata znalazł się wędrowiec, zostałby pochłonięty przez obłok. Czasami ledwo widoczne sylwetki ludzkie uzmysławiają prawdziwe miejsce człowieka we wszechświecie, jako małego punktu. Przypominają, że taka pozycja małego piksela w kosmosie przypada też naszej Ziemi widzianej przez potężne teleskopy i sondy kosmiczne.

Inna fotografia przedstawia na pierwszym planie szeroką polną drogę, zwężającą się ku horyzontowi. Na niebie artysta pochwycił niezwykłe zjawisko – przenikający przez chmury, długi jak strzała promień światła. Przypomina o ponadczasowości zjawisk na niebie. Zapewne podobny błysk mógł zrzucić z konia Szawła na drodze do Damaszku.

Ciekawe, dokąd ta twórcza droga zawiedzie Mecenasa Kłysa, bo nie ulega wątpliwości, że pasje artystyczne kształtują Jego niezwykłą osobowość. Paul Valéry powiedział, że wiersz nigdy się nie kończy, poeta stale pisze dalej. Niebo i kosmos bezpiecznie osłonięte chmurami nie przestaną nas fascynować. Żyjemy w czasach, kiedy uczeni wyposażeni w nieznane dotąd narzędzia, jak ten gigantyczny teleskop Alma w górach Chille, szukają, niczym archeolodzy, najpierwszej gwiazdy – jutrzenki wszechświata. Mogą już niemal odtworzyć pejzaż w momencie narodzin kosmosu z przed miliardów lat. Jednak sami twierdzą, że im więcej wiemy, tym bardziej tajemnicze jest źródło wszystkiego.

                                                     

***

 

Od wieków sekretnym bratem nauki była sztuka, istniała niepisana więź między uczonym i artystą. Wyjątkowym w całej historii sztuki twórcą był Leonardo da Vinci, który w swoim malarstwie starał się ukazać miejsce człowieka we wszechświecie i jego silne z nim powiązanie. Dekoracje mozaikowe w meczetach z IX i X wieku ukazywały, poznany dopiero po stuleciach, rysunek atomu. Dzięki dokonującemu się na naszych oczach niebywałemu postępowi astronomii możemy zobaczyć obraz budowy galaktyk, które są cegiełkami wszechświata, a przypominają rozpryskaną farbę na płótnach taszystów. Tylko że w przeciwieństwie do instynktownego atakowania przez artystę płótna barwami, budowa wszechświata wykazuje zdumiewającą „rozumność” w swoim pozornym chaosie.  

 



 

Copyrights © 2016 - PALESTRA